W górach może być groźnie

2 Sty

O rozwoju duchowym powstały już tysiące książek i czasopism, i stron internetowych, o zagrożeniach „łażenia gdzie nie wolno” też. I nie chodzi o to, że nie wolno gdzieś łazić, tylko o to, że jak się idzie na Rysy to trzeba się do tego przygotować. Jak ktoś całe życie spędził za biurkiem to na Rysy nie wejdzie, tylko wyląduje w szpitalu, albo na cmentarzu. Chyba, że w porę zmądrzeje i zawróci.

Rozwój duchowy nie polega tylko na tym, że się człowiek rozwija, znaczy w duchu wzrasta, znaczy jest bardziej uduchowiony – i co to do cholery niby znaczy?

Rozwój to zmiana, rozwój duchowy to zmiana duchowa. Czasem jest jak lawina, ruszasz jeden kamyczek i później nie da się tego zatrzymać.

I fajnie. Ale na prawdę trzeba mieć wiedzę! No nie wystarczy przeczytanie artykułu w „Gwiazdy mówią” czy „Przyjaciółce” choćby nie wiem jak były to dobre, rzetelne i napisane przez fachowców opracowania. Ale trzymajmy się analogii gór – najpierw trzeba zadbać o formę, poćwiczyć (a jeszcze wcześniej nauczyć się o tę formę dbać), potem trzeba rzecz zaplanować, wiedzieć jak dobrać ekwipunek, nie wiesz? Zapytaj! Naucz się, zdobądź wiedzę! Potem trzeba zaplanować wszystkie etapy, w porę wyjść na szlak i rozkładać siły, a na górze może zjeść batonik. Nie wystarczy popatrzeć na fotkę w kalendarzu.

Kiedyś (dawno) rozmawiałem z szefem schroniska w Bieszczadach, żalił się, że ludzie lezą na szlaki w śnieg i mróz siarczysty po wódce, albo w szpilkach, albo w skórzanych kurteczkach bez czapki i rękawiczek bo nie pasują do imidżu. Że Bieszczady to nie góry, że Tatry to dopiero, a Alpy to hoho. Zamarznąć można na Mazurach.

Trzeba mieć wiedzę, „gnosis liberabit nos”. Bo można sobie na prawdę zrobić różnorodną krzywdę i to nie zbliżając się nawet do bytów astralnych czy jakichś tam innych niefizycznych. Dość jest ludzi, którzy bombardują miłością by wciągnąć do sekty, oferują niewiadomoco bo wampirzą energetycznie, prowadzą ożywione dysputy z Lucyferem przez Gadu Gadu bo są świetni i w ogóle jest w nich tyle miłości, że Cię przytulą i rozwiążą wszystkie Twoje problemy, tylko daj stówkę na kadzidełka, bo trzeba odpędzić te duchy, które wokół Ciebie krążą i w ogóle to co robisz wieczorem.

Ludzie! Bóg dał Wam rozum! Każdemu!

Jedna odpowiedź to “W górach może być groźnie”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Duchowość i wódka « sfery - 19 Maj 2012

    […] (Kiedyś już trochę o tym pisałem) […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: